niedziela, 23 marca 2014

Prologue

   Z trudem uniosła powieki. Promienie słońca, przedostające się przez nieszczelną zasłonę z liści drażniły jej oczy. W końcu jednak podniosła się z prymitywnego posłania i spojrzała w dół. Pod drzewem nikogo nie było. To dobrze, nikt jej zauważył.  Cath będzie zadowolona, że pierwsza część planu poszła dobrze. A wcale nie była łatwa. Musiała bardzo uważać, żeby nie narazić się Strażom. Pod osłoną nocy, miała się przemknąć poza Biały Mur, a tam aż roi się od Rozwścieczonych Niedźwiedzi, czyli Ardali. To okrutne stwory. Nie ludzie, lecz nie niedźwiedzie. To krwiożercze drapieżniki służące tylko królowi. Monstra o dzikich, wściekłych oczach, niedźwiedzim pysku, lecz budowie podobnej do człowieka. Z ostrymi zębami, ogromnymi ni to dłońmi, ni to łapami, lecz umysłem przewyższającym inne zwierzęta.                                                                                                                
Od czasu ostatniej wojny, Raeagan nie szczędzi sobie ochrony. Ale to i tak mu nie pomoże. Nie poznał jeszcze ich możliwości.

   Rozciągnęła się, aż strzyknęło jej w kościach. Związała swoje ognistorude włosy w warkocz. Nie mogły jej przeszkadzać. Nie teraz. Ostatnio zaczęła żałować, że nie są one innego koloru. W nich jest zbyt rozpoznawalna. Sprawdziła, czy wszystko ma, zawiązała swoje długie buty i zeskoczyła z drzewa. Mimo, iż liście zagłuszyły upadek,  rozejrzała się nerwowo dookoła i zaczęła nasłuchiwać. W końcu nie była zbyt daleko od Białego Muru, wciąż ktoś mógł ją zobaczyć.


   Gdy uznała, że jest bezpieczna i nic jej nie grozi ze strony Ardali, ruszyła przed siebie. Nad jej głową szumiały liście, a wiewiórki przemieszczały się swobodnie z jednego drzewa, na drugie. Były szybkie i zwinne. Jak ona.  Również potrafiła sprawnie wspinać się po drzewach i skałach. To dość niebezpieczne, ale gdy kocha się ryzyko nie robi to żadnego znaczenia. Jest częścią jej życia i tejże misji. Ma ona na celu obalenie Raeagana z tronu oraz uwolnienie wszystkich Istot, które wtrącił do Dungeon-Czarnego Więzienia. Mimo, że nazywa się to „lochami” albo „więzieniem” jest to coś o wiele gorszego. Dungeon to potężna twierdza, jak mówią, ze ścianami grubymi jak sama Ziemia, z tak wielkimi ciężkimi wrotami, jak cały zamek Raeagana. Wieża ta jest zbyt wysoka, by się na nią wdrapać i zbyt szeroka, by obejść ją wokół. Zaprojektował ją i stworzył Garens , który macza palce w czarnej magii. Ba, macza. On  j e s t czarnoksiężnikiem i wszyscy to wiedzą, ale nikt się do tego nie przyznaje. Wielu boi się go bardziej niż króla, podobno to on właśnie zamordował starego  Arta. Sam przyrządził truciznę, która po spożyciu wypalała wnętrzności, a potem… Torturował starego władcę, nękał go klątwami, aby ten coś wyjawił, ale nikt, z wyjątkiem Garensa i Raeagana nie wie, co to miało być. Jedno jest pewne, król niczego nie powiedział. Musiała to być jakaś bardzo ważna rzecz, na pewno nie chodziło o coś tak błahego jak skarb. Tu chodzi o coś znacznie więcej. A ona ma za zadanie dowiedzieć się, co to takiego.

6 komentarzy:

  1. Witam.
    Zastałam reklamę u siebie, nie wiem czy było prawdą to, co tam napisałaś, ale miło mi się zrobiło. Jestem.

    Nie będę się rozpisywać, bo nie dość że już późno, to mam jeszcze mnóstwo roboty.
    Prolog napisany jest dobrze, jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to fragment "W nich jest zbyt rozpoznawalna." Raczej 'przez nie', albo 'dzięki nim'. 'W nich' to jakoś tak nie po polskiemu :).
    No i miejscami wydaje mi się, że za szybko urywasz zdania. Urywanie powinno nadawać tempa, a w prologach, wybacz, jeśli się mylę, tempo akcji jest raczej nikłe.
    Tyle. Więcej zastrzeżeń nie mam. Zobaczymy pierwszy rozdział, powiemy więcej. Generalnie na plus :).


    Zapraszam do pozostawienia swojej opinii na Czerwonym Piachu. Tak samo jak dla ciebie, dla mnie także znaczą one bardzo wiele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, naprawdę dziękuję, że tu zajrzałaś i że chciało ci się to czytać! Cóż, prolog pisałam dość dawno i mam nadzieję, że będzie lepiej w rozdziałach, a bloga czytuję bardzo namiętnie, tylko że komentarze piszę albo z innego konta (to jest do blogowania) albo w ogóle (za to drugie przepraszam!)
    No, w każdym razie liczyłam na taką ocenę i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozakładają po pięćdziesiąt kont, a ty się weź domyślaj kto jest kto :D. No ale jak tam wolisz. Ufam, że pisanie opowiadania i komentarzy pod innymi pseudonimami ma jakiś cel. A może się ujawnisz? Dobra, dobra, tak tylko pytam :).

      Mam też nadzieję, że nie będziesz pisać za często, bo nigdy nie mam czasu i później są problemy z nadrabianiem. Ech...
      Dużo weny życzę!

      Usuń
    2. Dziękuję i ja tobie również (bo coś wspominałaś, że ci słabo idzie...)!
      W sumie nie bez powodu założyłam to konto, bo tamto jest moje oficjalno-robocze, z normalnym imieniem i nazwiskiem ;)

      Usuń
  3. Życzę dalszego tak dobrego pisania :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę dalszego tak dobrego pisania :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń